DebeściakZwykły człowiek poszedł sobie nad rzekę łowić ryby. Siedział sobie już chwilę i wtem słyszy, dochodzący z góry rzeki, cichy głos "Spierdalaj, ... Spierdalaj".
Z upływem czasu głos ten staje się coraz mocniejszy, ale nadal nie wiadomo co oznaczają te dość dokładnie wypowiadane, w nieregularnych odstępach, czasowniki. Wtem widzi jak zza zakrętu rzeki wypływa kajak. W nim siedzi facet, w rękach trzyma dwie patelnie i, cały mokry z wysiłku, wiosłuje.
Zwykły człowiek pomyślał sobie "Ale biedny gość" i pyta faceta w kajaku:
- Nie jest lepiej wiosłem?
- Spierdalaj!!!
[powrót]