RóżneWchodzi do warzywniaka go¶ciu (G) w eleganckim płaszczu, w rękach ¶ciska skórzane rękawiczki i kluczyki do merca 600. Wskazuje na półkę i pyta sprzedawcę (S):
G - Eeeee co to jest?
S - Jabłka mekintosze.
G - No to proszę kilogram tych... albo... a niech tam, pięć kilo proszę tych... jak pan mówił?
S - Mekintosze... Już ważę proszę pana.
G - Co pan robi!? Proszę zapakować każde osobno!
S - (!#$@%^!$%) Naturalnie już się robi.
G - A to... co to jest?
S - To s± pomidory.
G - Też pięć kilo... tylko każde osobno!
S - Tak... się rozumie... klient nasz pan...już ważę.
G - A to? Co to jest?
S - (?????) ¦¶¶¶¶liwwwkiii... psze szanownego pana...
G - Pięć kilo... osobno...
S - Tak rozumiem miłego pana. Już się robi...
G - A to co to jest?
S - (!#@#@%^@!$!%) To s± rodzynki... ale kurwa nie na sprzedaż!
[powrót]