RóżneFacet wchodzi do dosyć lubianej przez ludzi restauracji (wielu klientów na raz) i siada przy jedynym wolnym stoliku. Kiedy siadał spadła mu łyżeczka ze stołu. Zanim zdążył ją podnieść podbiegł kelner, wyjął z kieszeni nową łyżeczkę, położył ją na stole a tą z podłogi zabrał. Facet pod wrażeniem szybkości obsługi pyta kelnera:
- Czy wszyscy kelnerzy w tej restauracji trzymają łyżeczki w kieszeniach?
- Była u nas niedawno firma sprawdzająca efektywność pracy i po badaniach stwierdzili, że 25% naszego czasu pracy tracimy właśnie na bieganie do kuchni po czyste łyżeczki. Tak więc każdy z nas ma zawsze jedną przy sobie.
Po posiłku facet poprosił o rachunek. Przyszedł inny kelner. Facet już mu płaci, lecz zauważył u kelnera sznurek przywiązany jednym końcem do suwaka rozporka. Drugi koniec sznurka wchodził do środka spodni. Zdziwiony pyta:
- Do czego wam ten sznurek?
- Była u nas niedawno firma sprawdzająca efektywność pracy i po badaniach eksperci stwierdzili, że tracimy zbyt dużo czasu myjąc ręce po tym jak się wysikamy. Tak więc, drugi koniec sznurka jest przywiązany do mojego fiuta i kiedy idę się odlać zwyczajnie pociągam za sznurek jednocześnie odpinając rozporek i wyjmując fiuta. Nie muszę go dotykać rękoma, więc nie muszę ich myć.
- Dobra... ale jak go potem chowasz?
Kelner nachylił się do klienta i szepcze:
- Nie wiem jak inni ale ja używam do tego łyżeczki.
[powrót]