Mąż i żonaJózio i Marycha są małżeństwem od 60 lat. Józio (90 lat), poczuł, że niedługo umrze. Od wczesnych lat młodości trzymał na strychu trumnę, którą sam sobie zbudował, ale zawsze trzymał ją zamkniętą na kłódkę. Marycha, jego jędzowata żona, od lat pytała Józia, co on w tej trumnie trzyma i dlaczego jest zamknięta. Ale Józio nigdy jej nie powiedział. Aż tu nagle, czując że jego dni na ziemi dobiegają końca, mówi do żony:
- Masz tu klucz od trumny i idź zobacz.
Marycha myk, myk na strych, otworzyła trumnę: patrzy, a tam cała kupa szmalu, monety, stare i nowe, banknoty stare i nowe, było tego chyba z 20000 zł oraz... 2 jajka!
Żona zbiegła na dół i mówi:
- Stary, ale kasy! Teraz poszalejemy! Ale po co leżą tam dwa jajka?
Józiu na to:
- Wiesz Marycha, za każdym razem jak cię zdradzałem, kładłem do trumny jedno jajko... przepraszam...
Marycha, ze łzami w oczach:
- Nic nie szkodzi Józiu, tyle lat razem ze mną... - i myśli: że 2 razy to w końcu nic, sama od kilku lat romansowała po cichu z sąsiadem - Ale powiedz, proszę, skąd te pieniądze?
Józiu ze skruchą:
- A wiesz, czasem kilka jajek sprzedałem i tak się jakoś nazbierało...
[powrót]