HistoryjkiPrzez, pustynię idzie Polak, Rusek i Niemiec. Od dwóch dni nie mieli nic w ustach. Umierają z pragnienia. Nagle w środku pustyni widzą klasztor. Rozradowani biegną w stronę murów i zaczynają walić w bramę.
Okazuje się, że nad wrotami wisi napis: "Ugościmy każdego, kto zechce się tu napić wody, ale w zamian obetniemy mu fiutka". Na takie dictum Rusek unosi się honorem i wykrzykuje, że woli umrzeć niż stracić swój bezcenny narząd. Polak jest tego samego zdania. Ale Niemiec, widząc, że nie ma nic do stracenia, bo bez wody i tak nie przeżyje, dalej wali w bramę.
Otwiera młoda, ładna zakonnica.
Niemiec wchodzi, a po chwili Polak i Rusek słyszą krótki urwany skowyt. Patrzą po sobie, ale, ze pić im się chce, Rusek decyduje się na "operację" i puka do bramy. Otwiera ta sama zakonnica i po chwili Polak stojący cały czas pod murem słyszy długi, przeciągły wrzask. W końcu sam się załamuje i puka do drzwi.
Otwiera znana mu już zakonnica, a on na jej widok odważa się jeszcze zadać pytanie:
- Siostro, zróbcie ze mną, co chcecie. Ja się po prostu musze się napić.
Tylko niech mi siostra powie, dlaczego jeden krzyczał krótko, a drugi wył jak potępieniec.
- To proste - odpowiada zakonnica. - Sposób obcinania uzależniamy od zawodu klienta. Niemiec jest rzeźnikiem, wiec załatwiłyśmy sprawę tasakiem. Rusek pracował na tokarce, wiec sam rozumiesz...
Na to Polak zaczyna się strasznie śmiać.
- Co cię tak rozśmieszyło, mój bracie? - pyta zdziwiona zakonnica.
- A bo wie siostra, ja całe życie pracowałem w fabryce lizaków!
[powrót]