BacaIdzie turysta przez góry i zobaczył studnię. Z ciekawości chciał zobaczyć jak jest głęboka, więc wrzucił do niej kamyczek, słucha, słucha i nic, cisza. Znalazł znacznie większego kamyrdola, wrzucił go i nic, znowu cisza.
Przytaszczył tym razem olbrzymi głaz, resztkami sił wrzucił go do studni i znowu cisza, żadnego plusku. Zdeterminowany maksymalnie zobaczył jakąś wielką metalową szynę, jakimś cudem zaciągnął ją pod studnię i wrzucił do środka i znowu nic - cisza. Podrapał się po głowie i już miał zamiar iść, gdy naglę zobaczył biegnącą owieczkę - owieczka hop, hop, hop i jeb do studni. Znów zdziwiony, ale nic, zbiera się do odejścia, gdy nagle z krzaków wybiega baca:
- Panie, a nie widzieliście mojej owiecki?
Turysta pomyślał, że nie powie, że wskoczyła do studni, to przecież absurd.
- Tam pobiegła - mówi pokazując na pobliski lasek - jakieś parę minut temu.
A baca rozkładając ręce szeroko:
- Dziwne, a do takiej szyny żem ją przywiązał!
[powrót]